MARTYNA I DAWID / WRZOSOWISKO

sesja narzeczeńska, miłość, zbliżenie, spojrzenie, miłość, iskra, miłość w powietrzu, uczucie, sesja zaręczynowa, sesja plenerowa, sesja plenerowa piła, sesja w plenerze, sesja zdjęciowa, sesja zdjęciowa w plenerze, wrzosy, wrzosowisko, wrzosowisko okonek, fotograf okonek, fotograf szczecinek, sesja ciążowa, sesja brzuszkowa, fotograf piła, Edyta Fotografuje

Prognozy zapowiadały piękną i słoneczną pogodę. Miejsce docelowe oddalone o niecałe pięćdziesiąt kilometrów od Piły. Wszystko ustalone. Zapowiadało się na „szybką akcję”. Nagrywamy film i robimy zdjęcia. Do ślubu zostało przecież mniej niż dwa tygodnie!

Nic z tego! Choć Martyna i Dawid przygotowali się perfekcyjnie szykując się na nasze spotkanie, pogoda postanowiła zrobić nam psikusa i popsuć nam nieco plany. Gdy znaleźliśmy już idealne miejsce w małym skrawku tej ogromnej wrzosowej okolicy z nieba zaczęło mżyć. Najpierw kilka kropel na krzyż by po chwili zamienić się w prawdziwy i rzęsisty deszcz. Spokojnym krokiem udaliśmy się pod daszek by znaleźć schronienie przed tym całym nadchodzącym oberwaniem. Szkoda tylko, że daszek od wiaty również postanowił zrobić psikusa i przepuszczać co jakiś czas krople na Martynę i Dawida.

Podłamani tego co jeszcze może przynieść nam ta pogoda udaliśmy się w cieplejsze schronienie, by na te kilka dni przed ich wielkim dniem żadne z nich się nie rozchorowało. A co gorsza Martyna, która przepięknie wygląda z ciążowym brzuszkiem i kolejnym męskim potomkiem! Gdy już w powietrzu zaczynało wisieć słowo „przełóżmy, następnym razem” nie można było się poddać tak łatwo. Wychodząc z ukrycia przed strugami deszczu przeszliśmy przez las by sprawdzić jak ma się sytuacja na wrzosowisku. To co tam ujrzałam przeszło moje najśmielsze oczekiwania…

Ani grama deszczu. Piękne słońce pojawiające się zza horyzontem, które co jakiś czas sprawiało nam ogromną radość tuląc nas ciepłymi promieniami. A do tego najpiękniejszy widok na ziemi. Kolor wrzosów, który czarował nasze oczy przez resztę popołudnia. Nim jednak udaliśmy się by wrzosy pochłonęły do końca Martynę i Dawida, wykonaliśmy kilka ujęć z użyciem świecy dymnej. Paweł, który w tym dniu przygotowywał zapowiedź w postaci filmu był przygotowany na wszystko. Tak myślę, że już niedługo Paweł będzie naszym miejscowym specem od sesji i filmu z użyciem wszelakiego, kolorowego dymu. I dobrze! Bo efekty są niesamowite!

Gdy dym unosił się coraz wyżej w powietrzu mogłam wreszcie wykorzystać wrzosy. Pierwszy raz udało mi się je zobaczyć na żywo w takiej ilości i do tego złapać je w kilkunastu zdjęciach. Siedząc w przemoczonych od deszczu wrzosach Martyna i Dawid nie szczędzili sobie miłości. Było mnóstwo czułości, spojrzeń, uśmiechów i gestów. Chwil oddechu w całym tym biegu do ich wielkiego dnia, poprosiłam ich o chwilę spokoju w głowie. By nie myśleli o niczym innym jak o sobie. I tak zadziała się magia…

A gdy słońce zaczęło zbliżać się już nieubłaganie do horyzontu tworząc najpiękniejsze światło jakie można było tylko tego dnia wyczarować, wykonaliśmy kilka ostatnich ujęć na tle wrzosowiska. Słońce tulące ich plecy, pole wrzosów, które było tak ogromne, że nie potrafiłam ująć go całego na fotografii oraz Oni. Najwspanialsi. Moi. Już za kilka dni Mąż i Żona. Będę tego świadkiem. Wy również.

O mnie

Świat fotografii zaciekawił mnie, kiedy ukradkiem zabierałam malutki aparat cyfrowy starszemu bratu. Zatrzymywanie chwil w postaci zdjęć tak bardzo zawładnęło moim sercem, że nie mogłam przejść obok tego obojętnie. Zaczynając od zwykłych pstryczków wędrując przez nieznany świat makrofotografii, dotrwałam tu gdzie jestem.

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Zobacz inne moje sesje

Close Menu

Ta strona wykorzystuje ciasteczka. Klikając Akceptuj zgadza się na politykę prywatności serwisu. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close